Pożyczki pozabankowe, czyli dwa końce kija

Obrazek

Pożyczki pozabankowe u różnych firm finansowych mają swoje wady i zalety. Każdy musi się zastanowić, czy współpraca z „parabankiem” mu się opłaci.

Zasada działania takich firm jak Provident, Cetelem, Profi Credit, Cash Flow, Polski Dom Kredytowy i innych „supermarketów finansowych” jest prosta – premia za bardzo wysokie ryzyko. Pożyczanie pieniędzy osobom wielokrotnie zadłużonym, z minimalnymi dochodami, bezrobotnym to istna gra w ruletkę.

Jak nie bank, rodzina i znajomi, to kto?

Skoro normalne banki uznały, że istnieje spore ryzyko niespłacenia pożyczki przez daną osobę, to rzeczywiście tak musi być. „Parabanki” też o tym wiedzą. Ich klienci z reguły także, ale przyparci do muru życiową sytuacją nie mają wyjścia – muszą się zgodzić na warunki firmy pożyczkowej. No bo kto im pożyczy pieniądze w tak dramatycznej sytuacji? Rodzina i znajomi nie zawsze wchodzą w rachubę. Zresztą ich możliwości również są ograniczone. Poza tym najgorzej mieć długi u rodziny – osób, które widzi się bardzo często. A nie każdy lubi się tłumaczy, na co idzie kolejna pożyczka i kiedy odda się poprzedni dług.

Nie takie głupie, jak myślisz

Wielu kredytobiorców myśli, że ludzie pracujący w pozabankowych podmiotach pożyczkowych są naiwni. Ale zgrabna, blond włosa i długonoga pani to celowa zagrywka takiej instytucji. Ma ona odwrócić uwagę pożyczkobiorcy od meritum sprawy, czyli dodatkowych opłat, prowizji, ubezpieczeń, które niejednokrotnie zaskakują osoby nie czytające dokładnie podpisywanych umów. Ponadto „parabanki” potrafią upominać się o swoją własność. Nawet jednodniowe opóźnienie w spłacie może skutkować ogromnymi karnymi odsetkami dochodzącymi do połowy wartości kredytu albo wizytą przedstawiciela firmy windykacyjnej nie tylko w domu dłużnika, ale też w miejscu jego pracy.

Nikt cię nie zmusza

Są też korzyści. Poza szybkim kredytem bez formalności, czyli minimum czasu, jaki trzeba poświęcić na uzyskanie gotówki, niektóre „parabanki” zezwalają na spłacanie kilku rat jednorazowo, by szybciej zmniejszyć obciążenie kredytowe i mieć – jak mówi się w żargonie bankowym – wakacje kredytowe. Banki z reguły nie godzą się na takie rozwiązanie. Każdy kij ma dwa końca: duża dostępność pieniędzy za bardzo wysoki procent. Sprawa jest prosta. Każdy musi wykalkulować, czy interesy z taką firmą mu się opłacą. Ludzie mają wolną wolę i nikt ich nie zmusza nas do brania pożyczek u takich firm.

Pożyczki pozabankowe dla zadłużonych · Pożyczka gotówkowa · Pożyczki pozabankowe, czyli dwa końce kija